To, co lubię robić i to, co robię, choć nie lubię...:
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Kategorie: Wszystkie | DRUTY | POZOSTAŁE | RODZINKA | SZYCIE
RSS
poniedziałek, 08 marca 2010

 

Prawie czyni wielką różnicę, ale... prawie zrobilam szal:)) Kolorek trochę jasniejszy, niż na zdjęciu, wzorek z Sandry 3/2010. Robi się super, bo wzór malutki i szybko go widać. Poza tym jest łatwy i od razu robi się z pamięci.

I jeszcze jedno ujęcie:)))

sobota, 06 marca 2010
A ROBOTA STOI...:(

To sobie wymysliłam....

Gdybym wiedziała, że przyszywanie perełek jest takie mozolne, w życiu bym na to nie poszła!

Ciężko mi idzie zwlaszcza, że... dwie nowe robótki się robią....

Robię zieloną chustę z grubego mohairu i fioletowy szal z tego samego pół-mohairu, co pelerynka. Zobaczymy...

piątek, 26 lutego 2010
PIERWSZE CHWALENIE

Wrrrrrrrrrrrrrr.....

Trzeci raz to piszę!!! Trzeba się najpierw nauczyć bloga pisać, a potem....

No dobra.

W sobotę zaczęłam robić pelerynkę komunijną dla córki. Z delikatnego pół-mohairu. Robi się cudnie, tylko jak jest na metce napisane "Druty nr 2", to mają być druty nr 2!!! Ja robię drutami 3 3/4, więc oczka nie najładniejsze (czyt. nierówne).

 A podobno człowiek uczy się na błędach...

Wzór podkradłam Dagny z "Mrocznych Kwiatów" (mam nadzieję, że się nie gniewa:))), robi się szybko i z pamięci:))

 A może macie jakieś pomysły na zakończenie? Chodzi mi o "kolnierzyk", który zostanie po wywinięciu pelerynki na ramionach. Ja chciałam go zrobić tym kawałkiem wzoru, z którego wychodzą same dziurki (te pionowe, między ukośnymi). 

 

wtorek, 23 lutego 2010
MÓJ PIERWSZY RAZ...

 

I stało się to, co miało się stać...

Zainspirowana kilkoma wspaniałymi kobietami, postanowiłam założyć blog.

Może nie żeby się chwalić, ale podzielić radością (i złością) tworzenia. Ale od początku...

Mam 33 lata, męża, dwoje dzieci, psa i od jakiegoś czasu trochę wolnych chwil dla siebie. Pół roku temu skończyłam studia i... straciłam pracę. Choć nie do końca z winy pracodawcy. Mój synek urodził się chory, musiałam skorzystać z urlopu wychowawczego i to był pretekst do "zwolnienia się etatu" w firmie. Choć pewnie i tak bym nie wróciła, więc nie żałuję. Od tego czasu priorytety mi się poprzestawiały....

Jeśli chodzi i tworzenie, to mam na mysli nieporadne próby robienia na drutach, szycia i jeszcze sama nie wiem czego. Poróbuję wielu rzeczy i zostaję przy tym, co mi akurat pasuje. Zależy to od pory roku, nastroju i... z resztą same wiecie:)

Te cudowne Panie, o których wspomniałam na początku, to: ZDZID, DAGI i POPPY Z SOSNOWEJ:))) Od kilkunastu miesięcy śledzę ich blogi i... jestem o(za)czarowana:)))

DZIEWCZYNY, CHYLĘ CZOŁA, TWORZYCIE CUDA:)))))